Chłopcy i agresja – 4 kompetencje, które pozwolą im zdrowo reagować na trudności.
Chłopców, a następnie mężczyzn, często automatycznie łączy się z agresją. Chłopcy i mężczyźni jako płeć mają w naszych głowach często z góry przypinaną łatkę tych, których charakteryzuje większa agresja i większa częstotliwość zachowań przemocowych. Czy rzeczywiście agresja jest domeną mężczyzn? I co z tego wynika dla naszych nastoletnich synów?
Statystyki nie pozostawiają wątpliwości – mężczyźni stanowią:
95% osadzonych w zakładach karnych i aresztach (GUS, 2023).
89% prawomocnie skazanych w wieku 17–21 lat (GUS, 2020).
87% sprawców w procedurze Niebieskiej Karty (Policja, 2024).
Pod tymi liczbami kryją się prawdziwi ludzie. Każdy z tych mężczyzn był kiedyś chłopcem. Co wydarzyło się na jego drodze do dorosłości? Co sprawiło, że ostatecznie sięgnął po przemoc lub zareagował agresją?
Natura czy wychowanie?
Może to biologiczne determinanty i chłopcy „po prostu” są zaprogramowani do walki? A może to kwestia tego, co wydarza się w toku socjalizacji? Czy może jest to połączenie jednego i drugiego? Za część reakcji agresywnych lub przemocowych odpowiada natura, za część – wychowanie. Odpowiedź paradoksalnie brzmi: nie jest to aż tak istotne. Szczególnie dla nas – rodziców, opiekunów i nauczycielek młodych chłopców, których chcemy wspierać w tym, by byli szczęśliwi i potrafili tworzyć dobre relacje z innymi.
Oczywiście, poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o przyczyny pozwala lepiej rozumieć procesy, unikać uproszczeń i stereotypów, ale koniec końców, niezależnie od przyczyn, to, co jest istotne, to realne działania, które możemy podjąć, by pomóc chłopcom reagować na trudności bez sięgania po przemoc. Warto więc skupić się na tym, co można zrobić. Bo przecież tak naprawdę nie chodzi o to, czy chłopcy są agresywni „z natury” czy „z wychowania”, tylko o to, co możemy zrobić, żeby nie reagowali przemocą, naruszając przy tym granice innych ludzi, i żeby łatwiej radzili sobie z tym, co przynosi codzienność.
Jak wspierać chłopców w budowaniu siły bez przemocy?
Niezależnie więc od przyczyn, chłopcy potrzebują naszego wsparcia – zarówno ze strony rodziców i opiekunów, jak i innych znaczących dorosłych, by nabywać i wzmacniać kompetencje potrzebne do zdrowego reagowania. Ich lista mogłaby być zapewne szersza, ale warto zwrócić uwagę na kilka podstawowych.
1. Nazywajmy emocje i pokazujmy, jak można je regulować.
Są to wprawdzie dwie kompetencje (bo jedną rzeczą jest być świadomym i umieć nazwać, co się ze mną dzieje, a inną, potrafić to wyregulować), ale obie dotyczą dbałości o własne emocje. Kompetencje te można porównać do układu chłodzenia w aucie – czym innym jest świadomość, że silnik się przegrzewa (kontrolka temperatury), a czym innym układ chłodzenia, który obniża temperaturę. Dobre współdziałanie pozwala uniknąć przegrzania silnika – podobnie jest z emocjami, które mogą „przegrzewać” chłopca.
Uczmy więc chłopaków korzystania z jak najszerszej palety emocji, jednocześnie zapewniając ich, że dobrze jest móc je po prostu nazwać („teraz jestem wściekły, zostaw mnie samego”) i że samo nazywanie może być jedną z metod regulacji. I dalej, pokazujmy im, że to w porządku przeżywać każdą możliwą emocję, choć nie każdy sposób jej okazywania będzie właściwy. Uczmy więc, jak dobrze można je regulować, szczególnie te trudniejsze.
Rozmawiajmy o tym w domu, dzielmy się swoimi sposobami, sięgajmy po wsparcie i wiedzę, kiedy czujemy, że mamy jej za mało. Chłopiec, który umie nazwać targające nim emocje i konstruktywnie z nimi być – rozmawiając, uprawiając sport, przytulając się, słuchając muzyki czy w inny zdrowy sposób – nie będzie w chwilach złości czy frustracji sięgał po przemoc.
Młodzi chłopcy często nie chcą pokazywać słabości (o stereotypach jeszcze powiemy), a za słabość uważa się przecież mówienie o emocjach. Nie warto z tym walczyć (w ogóle „walka” z przekonaniami zazwyczaj przynosi odwrotny skutek), tylko pokazać, że umiejętność zadbania o siebie, zatrzymania się przed zrobieniem komuś krzywdy, jest wyrazem siły, mocą, która nie zawsze jest łatwa do uruchomienia w chwili dużego emocjonalnego pobudzenia.
Zdjęcie: Gene Dizon, Unsplash
2. Uczmy empatii i zwracania uwagi na potrzeby innych.
Szeroko zakrojone badania wykazały, że agresywni chłopcy mają tendencję do interpretowania intencji leżących u podstaw zachowań innych wobec nich jako wrogich. Prowadzi to ich do odwetu na osobach, których działania są niejednoznaczne i które nie mają żadnych złych intencji (Reducing Boys’ Aggression: Learning to Fulfill Basic Needs Constructively. Cambridge University Press, 07 maja 2010). Zrozumiałe jest więc, że dzieci, które rozumieją emocje innych, rzadziej używają przemocy.
Empatia buduje zdolność i jakość współpracy oraz hamuje reakcje agresywne, dlatego niezbędne jest, by uczyć chłopaków różnych perspektyw, wczuwania się w cudze położenie i zachęcać od najmłodszych lat do zabaw prospołecznych, a nie wyłącznie rywalizacyjnych. W zdrowej rywalizacji nie ma nic złego, ważne jednak jest, by włączać chłopców w działania wymagające współpracy i współdziałania oraz zachęcać do wolontariatu i pracy na rzecz innych osób. Gra rodzinna moonka: Dorastanie pozwala na wczucie się w położenie innych osób, stwarza możliwość do rozmowy o intencjach i potencjalnych konsekwencjach działań. Uczy empatii do siebie i innych.
Wiele badań potwierdza, że chłopcy uczeni empatii rzadziej reagują agresją czy wrogością. Wspaniałym przykładem niech będzie ujmujący program realizowany w Kanadzie pod nazwą Roots of Empathy. Sercem tego programu było niemowlę, które wraz z rodzicem raz w miesiącu dołączało do klasy w szkole podstawowej i służyło jako emocjonalny nauczyciel. Uczniowie zbierali się wokół dużego koca i obserwowali, jak zdolności i osobowość niemowlęcia rozwijały się miesiąc po miesiącu. Program nauczania koncentrował się na przywiązaniu i znaczeniu troskliwego, zaufanego opiekuna, niezbędnego, by każdy człowiek mógł rozwijać się fizycznie i emocjonalnie. Co najważniejsze, dzieci z klasy, zarówno chłopcy, jak i dziewczęta, nawiązały prawdziwą więź i opiekuńcze uczucia skierowane w stronę swojego małego nauczyciela. Rygorystyczne oceny Roots of Empathy wykazały, że w klasach, w których realizowano program, zauważono zmniejszony poziom znęcania się i agresji oraz zwiększony poziom empatii i zachowań prospołecznych. Co ważne, korzyści były równie duże dla chłopców jak dla dziewcząt, nieco wbrew początkowym oczekiwaniom (za: „Brain Development and Physical Aggression: How a Small Gender Difference Grows into a Violence Problem”. Current Anthropology. Volume 62, Number S23)
3. Pokazujmy, że poszukiwanie wsparcia jest dobre.
Chłopcy często są uczeni, że proszenie o pomoc i wsparcie jest „niemęskie”, oraz że należy „brać sprawy w swoje ręce” i radzić sobie samemu, co często prowadzi do zachęt do agresji i przemocy. Budowanie w chłopcach takiego przekonania jest powiązane z rzadszym sięganiem po pomoc i wsparcie psychologiczne oraz z częstszym doświadczaniem obniżonego nastroju i sięganiem po agresję (Dimensions of Masculine Norms, Depression, and Mental Health Service Utilization: Results From a Prospective Cohort Study Among Emerging Adult Men in the United States. American Journal of Men’s Health, 2020 Jan-Feb).
Dorastający chłopcy – podobnie jak wszyscy młodzi dorośli – mierzą się z wieloma problemami. Mimo że duża ich część wiąże się z nauką bądź funkcjonowaniem w szkole (co jest normalne na tym etapie rozwojowym), młodym niestety trudno znaleźć oparcie w osobach takich jak nauczyciele czy pedagodzy. Bez wsparcia w grupie rówieśniczej lub w rodzicach pozostają osamotnieni, często wstydzą się i boją się mówić o swoich trudnościach. Słyszę od nich zdania: „Nie chcę nikogo martwić”, „Nie chcę być dla kogoś problemem”, „Nie jestem słaby”, „Tylko słabi proszą o pomoc”, „Ludzie pomyślą, że sobie nie radzę”. Wiele czynników wpływa na to, że młodzi ludzie wolą samotnie mierzyć się z własnymi problemami. Mogą to być np.: uwarunkowania kulturowe, obawy przed odsłonięciem się, wyśmianiem czy okazaniem słabości wobec innych osób albo brak zaufania do dorosłych.
Rodzice i inni znaczący dorośli muszą więc pokazać chłopcom, że w porządku jest poprosić o pomoc i wsparcie, kiedy sobie nie radzą, i że w porządku jest czasem sobie nie radzić. Takie podejście może wymagać pracy u samych dorosłych, którzy niejednokrotnie wyrastali w przekonaniu, że nieodłączną cechą mężczyzny jest radzenie sobie w każdych okolicznościach.
Oczywiście dobrze jest wspierać poczucie sprawczości i zaradności, dopingować do samodzielności, ale równie potrzebne jest, by dawać chłopcom prawo do błędów i upewnić ich, że mogą poprosić o pomoc. Rodzice i inni dorośli powinni wtedy być tymi, którzy udzielają wsparcia, tymi, do których można się zwrócić, i ważne jest, by chłopiec o tym wiedział.
4. Uwalniajmy spod wpływu krzywdzących stereotypów.
Wątek stereotypów poruszyliśmy nieco wyżej, podczas rozważań dotyczących tego, czy chłopcy zawsze powinni dawać sobie radę. Wiemy już, że nie. Warto więc przyjrzeć się temu, jak stereotypy wpływają zarówno na chłopców, jak i na osoby dla nich znaczące. Stereotypowych przekonań, haseł i zwrotów, które kierujemy do chłopców, a które często wprost odwołują się do agresji, przemocy czy tłumienia emocji, jest mnóstwo: „chłopaki muszą się wyszaleć”, „chłopaki nie płaczą”, „nie daj sobie w kaszę dmuchać”, „nie bądź mięczakiem”.
To tylko kilka przykładów. Ich krzywdzące działanie jest oczywiste – wciskają chłopców w sztywny kołnierz oczekiwań i zachowań, których konsekwencją może być agresja i przemoc, ale także rozpacz i samotność. Jako dorośli dbajmy więc o to, co i jak mówimy do chłopców, oraz skąd biorą się nasze przekonania dotyczące tego, jak w danej sytuacji powinien zachować się chłopiec. Pomóż dziecku rozbrajać stereotypy. Jak to zrobić?
Normalizuj zachowania, czyli pokazuj, że coś jest naturalne i dopuszczalne, np.:
👉 Dziecko płacze, a ktoś mówi: „Przestań, chłopaki nie płaczą.” Normalizowanie to reakcja: „Widzę, że jest ci smutno. Każdy czasem płacze – i chłopcy, i dziewczyny. To naturalny sposób radzenia sobie z emocjami.”
👉 Chłopiec bawi się w dom i słyszy: „Co ty, baba jesteś?” Normalizowanie to reakcja: „Każdy może bawić się tym, co mu się podoba. Lalki są dla wszystkich, tak samo jak klocki.”
👉„Nie daj sobie w kaszę dmuchać” Normalizowanie to reakcja: „Masz prawo bronić swojego zdania, ale spokojnie i z szacunkiem.”
Zadawaj pytania, zachęcaj do krytycznego myślenia:
„Chłopaki nie płaczą” 👉 A znasz jakiegoś sportowca, aktora albo kogoś bliskiego, kto płakał? Czy to znaczy, że był słaby?
„Co ty, baba jesteś?” 👉 „Co złego jest w byciu kobietą? Czy znasz kobiety, które są silne, mądre albo odważne?
„Nie daj sobie w kaszę dmuchać” 👉 „Co innego można zrobić, żeby pokazać swoje zdanie, zamiast krzyczeć albo bić?”
Nawet jeśli sprawdzamy, czy nie ulegamy stereotypom, warto upewnić się, czy nie jest to tylko deklaracja, np. że chłopcy też mogą płakać. Czy rzeczywiście dajemy im do tego prawo. Chłopcy wyczują różnicę.
Jeśli chcemy, by chłopcy dorastali na mężczyzn dobrych, wrażliwych a jednocześnie silnych tam, gdzie jest to dobra, twórcza, wspaniała siła, musimy zacząć wyposażać ich w umiejętności emocjonalne. Takie działania nie będą wyłącznie profilaktyką przemocy, ale też inwestycją w dobrostan i szczęśliwe życie chłopaków.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu marki Hot Wheels.
Ten tekst powstał dzięki wsparciu marki Hot Wheels.