Szukaj

„Za gruba”, „Za brzydka”, „Za chuda”. Co myślą o sobie dziewczynki w Polsce?

Moonka, 18.02.2021
„Za gruba”, „Za brzydka”, „Za chuda”. Co myślą o sobie dziewczynki w Polsce?

„Za gruba”, „Zbyt brzydka”, „Chyba nie pasuję” - w okresie dorastania samoocena dziewczynek w Polsce drastycznie spada. Pielęgnowanie ciało pozytywnego podejścia może im pomóc się przed tym uchronić.

Już 11-latki mają kompleksy. Według raportu Health Behaviour in School-aged Children (HBSC) przygotowanego przez ONZ co czwarta uważa, że jest za gruba. Chociaż jej waga nie przekracza normy. Wraz z wiekiem jest tylko gorzej. Wśród 15-latek już co druga chce schudnąć, podczas gdy kłopoty z nadwagą ma tylko 6 proc. Badania HBSC nie pozostawiają złudzeń: samoocena polskich nastolatek jest najgorsza w Europie. Dziewczynki negatywnie oceniają swoją wagę i są bardzo krytyczne wobec własnego wyglądu. A to ma daleko idące konsekwencje. 

Według raportu Dove Self-Esteem Project jeśli dziewczynki nie czują się dobrze własnym ciele, to: 

  • 8 na 10 nie angażuje się społecznie
  • 8 na 10 cierpi na zaburzenia odżywiania lub w inny sposób naraża swoje zdrowie 
  • 9 na 10 nie będzie asertywnych i nie będzie umiało obronić swoich decyzji.


Negatywny obraz ciała

Nie ma jednej przyczyny dla takiego stanu rzeczy. Eksperci zwracają uwagę, że bardzo ważne są relacje z rodzicami. Obraz ciała - to myśli i uczucia na temat swojego wyglądu; dynamiczny wewnętrzny obraz, który nie musi mieć nic wspólnego z tym, jak wyglądamy w rzeczywistości. Od najmłodszych lat na jego formowane wpływa rodzina. Słabe więzi, zaniedbanie emocjonalne, wszelkie formy przemocy psychicznej czy fizycznej będą sprzyjać rozwojowi negatywnego obrazu ciała.

Drugim równie ważnym graczem jest kultura obsesyjnie skupiona na kobiecym ciele i wyglądzie. Dziewczynki im są starsze, tym wyraźniej widzą, że według kultury, w której żyją, w byciu kobietą właśnie wygląd jest najważniejszy. W końcu nie ważne kim się jest: polityczką czy pisarką - temat wyglądu i ubioru jest podnoszony niemal zawsze. Do tego kanon tego, co jest uważane za piękne jest szalenie wąski. Media tradycyjne pokazują tylko kilka rodzajów kobiet: zazwyczaj bardzo szczupłych, ale umięśnionych, raczej jasnowłosych, jasnoskórych, ale opalonych. Media społecznościowe też nie grzeszą różnorodnością. Oczywiście istnieją bańki, które aż kipią od różnych kolorów i kształtów, ale zdecydowana większość nie odbiega od „normy” prezentowanej przez tradycyjne media. Obowiązuje jeden typ ciała, poza, gesty, które dziewczynki bardzo wcześnie zaczynają ścigać. To bardzo angażujące zadanie, które pochłania czas, pieniądze i energię mentalną. Wszystko z napędzanej obawy, że „nie będzie się pasować” do obowiązującego ideału.


Co dzięki ciału mogę robić?

Żeby móc chociaż trochę uciec przed kulturą „obsesji piękna” dziewczynki potrzebują wzmocnienia na wielu poziomach. Ciałopozytywność w praktyce, która pomoże im widzieć w swoim ciele coś więcej, niż tylko obiekt do oglądania.


Badaczki i badacze zajmujący się tą tematyką podkreślają, że najważniejsza jest zmiana perspektywy i skupienie się raczej na tym, co dzięki ciału można robić (i czego doświadczać) niż na tym, jak wygląda. 


Czyli postawienie na funkcjonalność: to dzięki ciału możemy doświadczać smaku, zapachu, możemy się poruszać i realizować nasze marzenia. W przesunięcie akcentu na funkcjonalność pomaga też zaangażowanie w przyjemne i zrównoważone formy ruchu. Także język ma znaczenie - pielęgnowanie czułego języka wobec siebie swojego ciała, pomaga docenić prosty fakt, że życie jest możliwe dzięki ciału.


Obrazy w mediach społecznościowych

Wśród rekomendacji całkiem wysoko pojawiają się też: uważne korzystanie z mediów społecznościowych (i mocna selekcja kogo się obserwuje) oraz odłożenie kolorowych magazynów do pawlacza. Dlaczego? Chociaż możemy wiedzieć, że zdjęcia, które oglądamy są sfotoszopowane, to mózg i tak bierze ją za rzeczywistość (tak po prostu działa). Uruchamia stary poczciwy mechanizm porównywania społecznego (który nie jest pozbawiony sensu - przynależność do grupy, zwłaszcza w czasach polowań na mamuty była końcu kwestią przetrwania). A ten w zderzeniu z idealnymi obrazkami innych pogarsza samopoczucie i karmi negatywny obraz ciała.

Ja - podmiot

Kluczem, który wszystko spina jest nauka pielęgnowania swojej podmiotowości już od najmłodszych lat. To dbanie o ciałopozytywny język, wsłuchiwanie się w ciało, umiejętność identyfikowania stanów emocjonalnych i łączenia ich z odczuciami w ciele. To znaczy, że wiem, że jeżeli czuję napięcie w ramionach, to czuję strach, a gdy robi mi się gorąco w głowie - złość.

Ciałopozytywność to także dbanie swoje granice oraz normalizowanie naturalnych procesów związanych z posiadaniem ciała, takich jak rozstępy i cellulit. To zastąpienie wstydu związanego z wyglądem, ale także z fizjologią (miesiączka) empatią wobec siebie i innych kobiet. Ważną rolę odgrywa wiedza: rzetelna, przystępna i nie zmedykalizowana. Które pomoże lepiej zrozumieć ciało i siebie.



Cena zestawu: %bundleSum%
Anuluj